Minie jeszcze sporo czasu, zanim radomski port lotniczy wygeneruje duże wolumeny pasażerskie, a także zyski. Zeszłoroczna działalność o bardzo ograniczonej skali wygenerowała około 42 miliony złotych straty – tak wynika z odpowiedzi Macieja Laska na poselską interpelację.
Rozbudowa portu lotniczego w Radomiu kosztowała podatników ponad 800 milionów złotych, choć początkowe plany rządu Zjednoczonej Prawicy zakładały koszt modernizacji w granicach 400 milionów złotych. Inwestycję w Sadków argumentowano m.in. chęcią odciążenia Lotniska Chopina, które zmaga się z problemem braku slotów i wyczerpywaniem swojej przepustowości. Działalność „nowego” Radomia zainaugurowano 27 kwietnia 2023 roku, kiedy odbyła się pierwsza komercyjna operacja – w Radomiu wylądował z Paryża B737 PLL LOT.
Najnowocześniejsza infrastruktura terminalowa w Polsce nie przyciąga jednak linii lotniczych, a de facto pasażerów. W pierwszym, niepełnym roku działalności Radom miał obsłużyć 250 tys. podróżnych, podczas gdy Sadków zdołał odprawić jedynie 103 tys. pasażerów. W kolejnym, pełnym już roku prognozowano wynik pasażerski na poziomie 450 tys., a doliczono się jedynie 112 tys. osób, czyli jedną czwartą zakładanego planu biznesowego. Z oferty portu w 2025 roku skorzystało tylko 95,6 tys. pasażerów.
Nie wprowadzona zostanie „matryca slotowa” dla Mazowsza, która wsparłaby rozwój Radomia. Właściciel – Polskie Porty Lotnicze (PPL) – stawiają na „rynkowe rozwiązania”.
Wzrost sieci tras? Lotnisko Radom stało się obiektem zainteresowania interpelacyjnego lokalnego polityka Prawa i Sprawiedliwości – Marka Suskiego. Poseł otrzymał dość wyczerpujące odpowiedzi za zadane pytania, a ich autorem był Maciej Lasek, wiceminister infrastruktury i rządowy pełnomocnik ds. CPK. Jak wskazuje Lasek, operator radomskiej infrastruktury podejmuje „intensywne działania prospekcyjne oraz rozmowy z przewoźnikami w kierunku uruchomienia nowych połączeń regularnych”, lecz do tej porty żadne linie lotnicze nie podjęły wiążących decyzji o rozwoju sieci tras.
Przewoźnicy są namawiani do uruchomienia nowych lotów do: Skandynawii (Kopenhaga, Oslo, Sztokholm), Wielkiej Brytanii (Londyn i Manchester), Niemiec (Dortmund i Kolonia) oraz Włoch (Rzym i Mediolan). Maciej Lasek jest wskazał, że od grudnia 2023 roku PPL prowadził w tej sprawie rozmowy z: Polskimi Liniami Lotniczymi LOT, Wizz Air, Corendon Airlines, SKY Express oraz SkyUp Airlines, a także z Ryanairem.
Z interpelacji dowiadujemy się także, że równolegle do prowadzenia rozmów na temat zwiększania oferty połączeń regularnych, rozwijany jest segment czarterowy. Biura podróży, które oferowały zorganizowane wczasy z wylotem z Sadkowa latem 2025, wrócą z ofertą latem 2026 roku. Maciej Lasek zaznaczył, że „touroperatorzy i przewoźnicy deklarują wolę utrzymania i stopniowego rozwoju oferty w sezonie Lato 2026 wyłącznie przy zachowaniu współpracy marketingowej, która oferowana była przez PPL w ostatnim roku”.
Toczące się rozmowy dotyczą w szczególności kierunków takich jak Egipt, Turcja i Grecja, z możliwością rozszerzenia oferty o kolejne destynacje wakacyjne również do innych krajów (np. Chorwacja, Bułgaria oraz Albania). Po stronie touroperatorów, w kontekście obecnych i potencjalnie rozszerzanych ofert z radomskiego portu lotniczego, zainteresowanie współpracą oraz wstępne deklaracje kontynuacji i rozwoju miały złożyć: TUI Poland, Nowa Itaka, Orex Travel, Grecos Holiday, IN Travel oraz Coral Travel.
Straty będą rosnąć Niski wolumen pasażersko-operacyjny oznacza ujemne wyniki finansowe. Straty finansowe Lotniska Warszawa-Radom w latach 2023-2024 wynosiły odpowiednio 33 miliony złotych w 2023 roku i 38 milionów złotych w 2024 roku. Z odpowiedzi na interpelację Marka Suskiego wynika, że strata netto za ubiegły rok będzie rekordowa. Spodziewana strata za 2025 roku wyniesie około 42 miliony złotych, podczas gdy prognoza finansowa na bieżący rok zakłada wygenerowanie straty rzędu 57 milionów złotych. Jak zaznaczył wiceminister infrastruktury i pełnomocnik rządu ds. CPK, „pomimo przeprowadzonej kompleksowej optymalizacji kosztowej funkcjonowania lotniska, koszty utrzymania infrastruktury niestety rosną szybciej niż wartość spodziewanych przychodów”, a PPL musi ponosić także „większe koszty związane z próbą aktywizacji ruchu lotniczego” na Sadkowie.